Austro-Węgry Strona Główna Austro-Węgry
Historia wyjątkowego wielonarodowego państwa Habsburgów

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Haszek a Gogol
Autor Wiadomość
Allonsanfan
Baron

Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 4553
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-27, 19:46   Haszek a Gogol

Pamiętacie historię o pewnej pani poczmistrzowej z Siedlczanska, która po śmierci swego męża odziedziczyła po nim urząd?

Opowieść typowo szwejkowska, zaczyna się tak:

- Ale co się stało z tą poczmistrzową? - zawołał zrozpaczony porucznik Lukasz.
- To była bardzo porządna niewiasta, tyle tylko że była świnią, panie oberlejtnant.


Mnie zawsze rozśmieszał(i rozśmiesza nadal) ten zwięzły opis.

Ale zawsze też przychodzi mi na myśl inny tekst, a mianowicie "Martwe dusze" Nikołaja Gogola.

Główny bohater Cziczikow rozmawia z niejakim Sobakiewiczem, a ten uskarża się na ludzi w mieście:

Znam ja ich wszystkich: same łajdaki; całe miasto takie. Łajdak na łajdaku jedzie i łajdakiem pogania. Wszyscy judasze.

I dodaje:

Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.

To ostatnie zdanie - bardzo podobne do tego ze "Szwejka". Czyżby Haszek inspirował się "Martwymi duszami"?

Haszek jeszcze przed pierwszą wojną światową miał sympatie rosyjskie - przecież chciał się nawet udać do Rosji( i trafił do aresztu w Krakowie). Te sympatie dzielił ze swoją późniejszą żoną, Jarmilą. Jak podaje Radko Pytlík w książce "Włóczęga Jarosław Haszek"

Oboje mieli szereg wspólnych zainteresowań. Próbowali parać się literaturą i uczyli się języka rosyjskiego na kursach zorganizowanych przez Centralną Szkołę Robotniczą.

Jarmila nazywała Jarosława Griszą.

Przyznam się że nie wiem czy Haszek czytał "Martwe dusze" i w ogóle Gogola. Ale to wielce prawdopodobne. Przed wojną dużo czytał i mógł tam się trafić i Gogol. Dla Griszy wręcz wypadałoby by czytał. Mógł też przeczytać dzieło Gogola w czasie pobytu w Rosjii(choć wtedy miał inne zajęcia i zapewne niewiele czasu na taką lekturę)

Oczywiście, wspomniana zbieżność może być czysto przypadkowa. Ale też nie musi.
Ostatnio zmieniony przez Allonsanfan 2017-03-22, 16:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
von wrocień
XI. Akcesista/Leutnant


Dołączył: 11 Sty 2008
Posty: 420
Skąd: Galicja
Wysłany: 2015-03-27, 20:58   

No konisarz polityczny 5 armii praktycznie stopień generała w krasnej armii, gdzie generałow nie było . Musiał coś czytać , ciekawe co?
 
 
Allonsanfan
Baron

Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 4553
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-27, 22:15   

Napisałem że Haszek czytał dużo, ale co on czytał ...

Oto fragment z wspomnianej książki Pytlika "Włóczęga Jarosław Haszek" o lekturach Haszka:

Literatury pięknej, to znaczy powieści i poezji, w ogóle nie czytał. Za to lubował się w literaturze faktu, w podręcznikach specjalistycznych, w archeologicznych książkach, w różnych rozprawach naukowych. Zna "Naukę o dziwakach i ludziach ekscentrycznych" Heverocha, studiuje misjonarskie opisy podróży, interesuje go astrologia i chiromancja. Nierzadko otwiera wychodzącą wtedy encyklopedię Otty i na motywie któregoś z haseł pisze swoją humoreskę, naszpikowaną faktami i danymi naukowymi.

O rodzaju jego lektury pisze Sauer:

"Namiętnie czytał przepisy kulinarne, katechizm i elementarz, który gdzieś wytrzasnął; często go widywałem, jak siedział pogrążony w tej lekturze. Kochał też krytyki pana Sekaniny w «Polityce Narodowej», która w ogóle była jego ulubioną gazetą. Miał wyrobiony pogląd na politykę, ponieważ informacje o sytuacji czerpał z pism najbardziej powołanych: z branżowych gazet szewców, garbarzy i piwowarów - «Kwas» i «Hostimil». Nad Biblią uśmiechał się zawsze dobrodusznie i był jej swobodnym komentatorem. Namiętnie czytał Brehma «Życie zwierząt» i «Kronenzeitung», która interesowała go ze względu na rozmaite szczegóły z życia kronprinza Rudolfa. Ale najmilszą jego lekturą były drobne ogłoszenia w «Polityce Narodowej». Poświęcał im wiele czasu i studiował je bardzo dokładnie. Sprawdzał czy «Irka szuka jeszcze Lexy» albo «czy nie zakochała się w nim jakaś pani w welurowym kapeluszu». Potem bywał zawsze zawiedziony; czytał ogłoszenia matrymonialne, handlowe, mieszkaniowe i w końcu dział drobnych ogłoszeń".


Skoro nie czytał literatury pięknej, to pewnie nie poznał "Martwych dusz". No i wspomniane przeze mnie podobieństwo tekstów byłoby czysto przypadkowe. Ale Haszek nieraz zaskakiwał, nawet tych co uważali że wiedzą o nim wszystko. Więc kto wie, może jednak czytał ...
 
 
Allonsanfan
Baron

Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 4553
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-28, 18:05   

Dodam jeszcze inny fragment ze "Szwejka" - wypowiedź jednorocznego ochotnika Marka(alter ego Haszka):

- Drogi przyjacielu - wywodził dalej - gdy się rozglądamy w tym wszystkim z punktu widzenia naszej kochanej monarchii, to niezmiennie dochodzimy do wniosku, że z tą monarchią jest tak samo jak ze stryjaszkiem Puszkina, o którym ten poeta napisał, że ponieważ stryjaszek jest zdechlak, więc nie pozostaje nic innego, tylko:

...wzdychać i myśleć, wciąż to jedno,
Kiedy cię wreszcie diabli wezmą...


Oczywiście Haszek, jak to Haszek, trochę poplątał. Wygląda mi to na fragment z "Eugeniusza Oniegina"(romans wierszem) Aleksandra Puszkina, a chodzi nie o stryja Puszkina, tylko o stryja tegoż Oniegina.

Oto fragment "Eugeniusza przekładzie Stanisława Budzińskiego):

Mój stryj (człek sobie był to uczciwy),
Gdy jedną nogą już w grobie stał,
Dokazał, że dlań stałem się tkliwy;
Mógłże inaczéj chociażby chciał?
Niech to przykładem dla innych będzie;
Ależ piekielnie znudzi się człek,
Gdy nieruchomie przy chorym siądzie,
To jedna chwila długa jak wiek.
Jakże nikczemném to udawanie!
Na pół żywego zabawiać chcieć,
Niby poprawiać chętnie posłanie,
Podawać leki, twarz smutną mieć,
Wzdychać: a w duszy pomyśleć szczerze:
Ach kiedyż ciebie djabeł zabierze!

Tak marząc sobie w bryczce pocztowej,
Młody hulaka śród kurzu gnał,
Co (taki wyrok był jowiszowy)
Dziedzicem wszystkich krewnych się stał.


W każdym razie Haszek znał trochę twórczość Puszkina. Może piąte przez dziesiąte, ale znał. A jak znał to pewnie czytał. A jak czytał Puszkina, to mógł czytać i Gogola.
Ostatnio zmieniony przez Allonsanfan 2017-03-22, 16:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Iwan Iwanowicz
XVIII. Robotnik/Gefreiter
Gott, schütze den Zaren!


Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2006
Posty: 63
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2015-08-21, 11:19   

Pewne podobieństwa twórczości Haszka i Gogola są, mi natomiast osobiście wręcz natrętnie narzuca się podobieństwo "Przygód.." do "Klubu Pickwicka" K. Dickensa, a sam Szwejk jest niezwykle podobny do postaci Sama Wellera.

Ale to moje osobiste, trącące amatorszczyzną skojarzenia.
_________________
"Najgłupsi królowie Polski to Jan Sobieski i ja, gdyż obaj uratowaliśmy Austrię"
Cesarz Wszechrosji Mikołaj I
 
 
 
Allonsanfan
Baron

Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 4553
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-08-22, 09:36   

Niestety, nie czytałem "Klubu Pickwicka", więc nie mogę się wypowiadać - czy to o podobieństwie powieści, czy też o podobieństwie Szwejka i owego Wellera.

Kiedyś, bardzo dawno temu, próbowałem czytać "Oliwera Twista". Ale szybko mnie to znudziło, porzuciłem lekturę, i od tamtej pory starannie unikałem Dickensa. Może czas powrócić?

Z tego co wiem "Klub Pickwicka" to przygody paru dżentelmenów podróżujących po Anglii w I połowie XIX wieku. Zdaje się że nic tam nie ma o wojnie ani o armii. Jak to się ma do "Szwejka"?

Ale, jak już wspomniałem, nie czytałem i polemizować nie mogę. Jak kiedyś przeczytam, to się wypowiem.
 
 
Iwan Iwanowicz
XVIII. Robotnik/Gefreiter
Gott, schütze den Zaren!


Wiek: 32
Dołączył: 06 Sie 2006
Posty: 63
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 2015-08-28, 14:37   

Wojna w "Przygodach...", tak jak Anglia to tylko tło społeczne i literackie, pewien koloryt i dekoracja.

Chodzi o pewien stosunek do życia, ludzi, o znaczne nasycenie ironią.

Mam wrażenie, że K. Dickens i J. Haszek bardzo podobnie patrzyli na świat, a S. Weller i J. Szwejk są plebejskimi, ironicznymi bohaterami niezmiernie podobnymi z charakteru. Bardzo podobny jest tez sposób opowiadania (przez ww. bohaterów) różnych historyjek czy też zdarzeń.

Ja nie znam z kolei "Oliwiera Twista", natomiast "Klub..." miłośnikom haszkowskich dzieł powinien się podobać.
_________________
"Najgłupsi królowie Polski to Jan Sobieski i ja, gdyż obaj uratowaliśmy Austrię"
Cesarz Wszechrosji Mikołaj I
 
 
 
Allonsanfan
Baron

Dołączył: 04 Paź 2005
Posty: 4553
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-09, 12:09   

Trochę to trwało, ale w końcu zaznajomiłem się z „Klubem Pickwicka”.

Moja konkluzja – brak podobieństwa do „Szwejka”. Albo bardzo niewielkie.

Po pierwsze, Pickwick, główny bohater, wywodzi się z wyższej klasy społecznej niż Szwejk.

Po drugie, brak tematyki wojskowej(jeśli nie liczyć opisu pewnych manewrów wojskowych).

Po trzecie, humor dickensowski jest w tej książce zdecydowanie bardziej łagodny i dobroduszny niż haszkowski. No a kończy się to wszystko wręcz sielankowo.

Po czwarte, główny bohater i jego przyjaciele podróżują dla własnej przyjemności a nie bo muszą jak Szwejk.

Można się doszukać, jak się bardzo chce, pewnych analogii ze „Szwejkiem”, w tym że Pickwick i jego przyjaciele bez przerwy wpadają w rozmaite tarapaty, podobnie jak dobry wojak. Albo w scenach opisu procesu pana Pickwicka i jego pobytu w więzieniu. Ale to, moim skromnym zdaniem, za mało by mówić o podobieństwie powieści Dickensa i Haszka.

Większego podobieństwa można się dopatrzyć między „Pickwickiem” a innym utworem Haszka tj. „Historią Partii Umiarkowanego Postępu(w Granicach Prawa). W jednym i drugim przypadku paru członków jeździ w teren i wysyła swoje korespondencje członkom organizacji(w pierwszym przypadku Klubu Pickwicka, w drugim – partii).

Natomiast co do podobieństwa Szwejka i Sama Wellera …

Obaj lubią komentować wszelkie zdarzenia i robią to nieproszeni. Różnica taka że Szwejk opisywał zwykle sytuacje z życia, co Weller też robił ale mniej. Weller natomiast lubował się w tekstach typu

Teraz wyglądamy poprawnie, jak mówił pewien papa, uciąwszy głowę chłopcu, który miał zeza.

czego z kolej Szwejk nie robił.

No i zasadnicza różnica. Weller był autentycznie wiernym służącym Pickwicka. Zdolnym dla niego do największych poświęceń. Nie zamieniał też życia swego pana w piekło, jak Szwejk życie Lukasza.

Odeszliśmy trochę od Gogola. No ale skoro zgadało się o Dickensie to chyba wszyscy wybaczą ten mały offtopic.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group